...


Zachęcam do napisania: 25639621.

czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 4

Przed domem było mnóstwo Directioners, które bardzo uniemożliwiały jakiekolwiek przejście. 
-Kolejna su*a, która przywłaszczyła sobie Harrego! -usłyszałam z ust jednej z dziewczyn. Poczułam się źle, nie przypuszczałam, że słowa jakiejś tam dziewczyny będą tak ranić. Posmutniałam, On to zauważył. 
-Nie przejmuj się -szepnął mi do ucha. Puścił mnie, podszedł do dziewczyny i coś jej powiedział, ale nie słyszałam. Wrócił, objął mnie w talii, a ja zerkając na Nią znów zobaczyłam jej zmieszany wyraz twarzy. 
-Co jej powiedziałeś? 
-Nie będzie obrażać kogoś dla mnie ważnego, nie są prawdziwymi fankami, a to, że teraz ma taką minę, to nie z tego co jej powiedziałem, ale z tego, że w ogóle do Niej powiedziałem. Moje słowa niestety przeleciały przez Nią, nie trafiając tam gdzie powinny. -odparł. Wzruszyłam lekko ramionami, również byłam zmieszana.. chyba powinnam przyzwyczaić się do takich sytuacji. 
Jechaliśmy autem może 20minut i byliśmy na miejscu. Harry drynknął do Liama, że są na dole, po czym ten zaczął machać już z okna. Wchodząc na górę zaczęły drżeć mi dręce, sama nie wiem dlaczego. Złapał mnie za jedną z Nich i pocałował w czoło. 
-Roooonie! -krzyknął Louis, unosząc mnie na ziemią, ściskając mnie, aż do łamania żeber. -Wreszcie mogę Cię poznać, Harry tak długo Cię przez wszystkimi ukrywał! 
-Czeeść! -wyjąkałam. -również cieszę się, że mogę Cię poznać.. Was poznać. -zza rogu pojawiła się reszta chłopaków i szczerzyli się niesłychanie. 
-No to uwaga: to jest Lou, który przed chwilą Cię prawie udusił, to Liam.. -Harry zaczał mi wymieniać ich pokolei. 
-tak, to Niall, a to Zayn -dokończyłam za Niego. co jak co, ale imiona ich to znałam doskonale. Widziałam na ich twarzach piękne uśmiechy, które rozgrzewały mi serce. Zwróciwszy się do Harrego zapytałam -A Ty jak masz na imię? -wszyscy zaczęli chichotać. 
-Harry prawie 24godziny na dobre o Tobie mówił, ale musimy Ci powiedzieć, że jesteś jeszcze piękniejsza i delikatniejsza niż mówił i powtarzał co 5minut, musisz przygotować się na stek odrażających słów ze strony ludzi. -powiedział Zayn, a ja wręcz automatycznie zarumieniłam się na twarzy, co skwitował Harry:
-I o tym własnie też mówiłem. -uśmiechnął sie przytulając mnie mocno. 
Spędziliśmy razem kilka godzin. Usłyszałam wiele opowieści i śmiesznych historyjek, że aż nie mogłam powstrzymać śmiechu. Byli cudowni, nigdy bym nie powiedziała, że są tak miłymi, pozytywnymi i kochanymi ludźmi. Są jak mała rodzina i czułam, że chcą bym do Niej wkroczyła. Poznałam również dziewczynę Louisa, która była tak urocza na jaką wyglądała i jak o Niej mówiono.Nie wierzyłam, że mogę być tak szczęśliwa, że wszystko mogło się tak diametralnie zmienić. Spojrzałam na Harrego, który był wsłuchany z śmieszny monolog jednego z chłopaków. Jego oczy były tak przejrzyste, tak pięknie błyszczały i ukazywały radość w jakiej się poruszał. Jego usta, króych kąciki ciągle się unosiły miały piękną, naturalną brawę, wzrok przyciągały również jego przecudowne dołeczki, w których zakochany był każdy. Nie jednokrotnie również łapałam samą siebie na delikatnym dotykaniu jego włosów, były tak aksamine w dotyku. Moje oczy nie przestawały go podziwiać, choc starałam się to robić dość subtelnie. Głos jego przenikał mnie po krańce ciała, krew moja, która niebieska nigdy nie była i nie będzie oczyszczała się niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, choć głos mej sympatii mogłabym porównywać do najbardziej finezyjnych i znakomitych rzeczy. Mogłam tak trwać, co niestety przerwało pytanie:
-No to słyszę, że Harry poderwał Cię tym swoim urokiem, którego nikt z Nas nie widzi, a jednak wszyscy na Niego lecą? -zaśmiał się Liam. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. mogłabym opowiedzieć jak strasznie go kocham, choć słów tyle na pewno bym nie znalazła. Kocham go na tyle ile to słowo może znaczyć, kocham na zabój. 
-Ja również go nie widzę, w ogóle nie wiem co mogę z Nim widzieć. -mówiąc te słowa patrzyłam się na lubego, czując jak z każdą sekundą miłość rozpiera mnie coraz bardziej. 
-My również nie wiemy.. -zatwierdził Li ze swoim słodkim uśmiechem na twarzy. 
Świetnie spędzając czas mimowolnie ziewnęłam, po czym usłyszałam szept:
-Chcesz już do domu?
-Jestem trochę zmęczona, ale jest bardzo miło! -zachrypniętym głosem odpowiedziałam Harremu, który najwidoczniej potrafił czytać między wierszami. Wstał, podał mi rękę i powiedział:
-Będziemy się zbierać, odwiozę Ronnie do domu, jest już dość późno -powiedział to, obejmując mnie w talii.
-Od kiedy Ty taki szarmancki i opiekuńczy jesteś, co? -zapytał się Lou
-On tylko tak udaje, żebyście na Niego nie krzyczeli, tak na prawdę to nawet lepiej nie mówić.. -uśmiechnęłam się do wszystkich, po czym powiedziałam -Mam nadzieję, że do zobaczenia! -podbiegł najpierw Niall, który silnie mnie przytulił, a zaraz po Nim wszyscy się na mnie żucili. Nie wyobrażałam sobie takiej reakcji na moją osobę. 
-Dobrze, dobrze, starczy, ona jest moja tak dla przypomnienia. -choć nie do końca podobało mi się stwierdzenie Harrego, że 'jestem jego' oddałam się temu całkowicie. 
Pomachałam im na koniec i udałam się za Harrym. Widziałam, że był zadowolony i nie mógł chyba powstrzymać pytań:
-Jak się podobało? Mówiłem Ci, że nie ma najmniejszej szansy, że im się nie spodobasz, a Ty się zamartwiałaś!
-Tak, wiem, było cudownie, jesteście wszyscy cudowni -rozentuzjazmowana odparłam. 
-Cieszę się, strasznie mi na tym zależało. 
-Wiem. -wiedziałam, że zależy mu na tym, aby obie strony się polubiły. 
-Prosto do domu? -uważał, że to pytanie retoryczne, ale ja chyba zmieniłam znaczenie. 
-Nie, nie do domu, jeżeli nie masz mnie jeszcze dosyć pojedźmy sobie nad Tamizę. -rozpierała mnie przerażająco wesoła aura, którą chciałam jeszcze spożytkować. 
-Nie jesteś zmęczona? ten dzień już jest długi -oponował. 
-Rozumiem, że już na dziś Ci się znudziłam? -podejrzliwym głosem zapytałam w lekkim uśmiechem na twarzy, po czym bez słowa otworzył mi drzwi od samochodu i ruszyliśmy. 
-Dziękuje -pocałowałam go w policzek.
-Po pierwsze wcale nie wygrałaś, po drugi chcesz spowodować wypadek samochodowy? -mimo, że było to z jego strony śmieszne pytanie, przeszły mnie ciarki. Przeszły mnie ciarki na myśl o jego stracie, choć po chwili zdałam sobie sprawę, że to ja pierwsza odejdę, że to on będzie musiał to jakoś przeżyć. Zabolało 
mnie serce, jak nigdy wcześniej. Z takimi myślami miałam ochotę zostawić go w cholerę, by nie musiał tak drastycznie przeżywać tego jak mnie straci, po prostu chciałam dla Niego jak najlepiej, ale nie poruszałam tematu, bo przecież już o tym rozmawialiśmy. 
-Jak to nie wygrałam? ej, Ty ze mną nie pogrywaj! -rzuciłam szybko słowa w jego kierunku. 
-Jesteś taka słodka jak się tak denerwujesz -powiedział to w sposób najbardziej urokliwy jaki można sobie wyobrazić. 
-Przestań, tylko powiedz kiedy jedziemy, mam nadzieję, że nie do domu, bo w tę stronę jedziemy. -nie byłam zdenerwowana, ale nie chciałam wracać już od domu, gdyby było to możliwe nie spałabym, byłabym przy Nim w każdej sekundzie życia. 
-Nie powiem Ci i nawet nie proś -chyba sam nie wierzył w te słowa.
-Proszę, chyba nie będziesz mi odmawiać.. 
-Lubisz niespodzianki, a więc będziesz je miała -powiedział to tak, jakby chciał sprowadzić dla mnie gwiazdkę z nieba. 
-Dojeżdżamy, więc spokojnie, zaraz zobaczysz. 
Po chwili byliśmy na miejscu. Dookoła były wieżowce, a ja nie wiedziałam co tu robimy. 
-Mam nadzieję, że nie masz lęku wysokości. -zapytał.
-Nie wiem, zresztą przy Tobie i tak niczego się nie boję. -delikatnie i dość nieśmiało odpowiedziałam. Popatrzył na mnie, a po chwili pocałował. Każdy Nasz pocałunek odbierałam jako ten pierwszy i ostatni, wyciągałam z niego tyle rozkoszy ile tylko mogłam. 
-Choć za mną -powiedział. weszliśmy na budynku, po czym jechaliśmy windą długie sekundy na sam szczyt. Już wtedy zdawałam sobie sprawę z tego co on kombinuje, a moje słowa 'jakby chciał sprowadzić dla mnie gwiazdkę z nieba' były tak blisko. 
-Zamknij oczy -rozkazał Harry i spojrzał na mnie nieufnie, po czym przymknęłam oczy, a on dodatkowo zakrył je swoimi dłońmi. Doszliśmy na miejsce.. 
-Jeszcze nie otwieraj oczu, jeszcze chwilkę. -czułam zimny wiatr i to, że chłopak pojawił się teraz z przodu mnie i prowadził do przodu. 
-Otwórz! -subtelnym głosem oznajmił. 
Otworzywszy oczy niemal umarłam z wrażenia. Rozciągała się przede mną przejrzysta panorama Londynu. Było już ciemno, więc miasto wyglądało ogniście jedynie dzięki ulicznym lampom. Rzuciłam mu się na szyje, po czym pocałowałam go krótko w usta. Chyba nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. 
-Nie wyobrażałam sobie czegoś tak cudownego -powiedziałam zafascynowanym głosem. 
-To jeszcze nie wszystko!
Siedzieliśmy tak z 2 kwadranse i rozmawialiśmy o bzdurach. Śmieliśmy się wzajemnie jakby nic nigdy nie miało by Nam przeszkodzić. Próbowałam zapomnieć, aczkolwiek nadal myśl o chorobie tkwiła gdzieś głęboko, choć u boku Harrego stawała się ona o wiele lżejsza i cichsza. Kiedy zrobiło się na prawdę zimno,zebraliśmy się, a On odwiózł mnie do domu, choć o własnych nogach nie doszłam do pokoju, bo wcześniej w drodze powrotnej zasnęłam, a On z samochodu przeniósł mnie wprost do łóżka, a ja nawet się nie przebudziłam.. 

***
mam nadzieję, że będzie się choć trochę podobać! dziękuje każdej osobie za przeczytanie moich wypocin, na prawdę! :)

9 komentarzy:

  1. Świetne ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział. Jestem ciekawa następnego.

    Zapraszam do mnie, zostawisz komentarz ? :) music-is-my-life-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzisiaj zaczęłam czytać Twoje opowiadanie i bardzo mi się podoba. :) Jest bardzo zaskakujące i to w Nim lubię, chociaż jak wyobrażę sobie jak to może się skończyć..
    Czekam na następny! :*
    A tak apropo to również piszę opowiadanie o One Direction, wpadniesz? :) http://closed-feeling.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się podoba rozdział;)
    Aż się wzruszyłam trochę pod koniec:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty gupia jesteś : P
    Myślisz, że komuś się nie spodoba ??
    Świetny jest <33

    OdpowiedzUsuń
  6. jest świetny! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem oczarowana tą historią, po prostu. Harry jest taki delikatny i wyrozumiały. Reszta zespołu ciepło przyjęła bohaterkę.. wszystko jest w jak najlepszym porządku. Uwielbiam Twoje opowiadanie, tak wielką przyjemność sprawia mi wracanie do niego. Doskonale dobierasz słowa. Nie zdziwi Cię fakt, że czekam na dalsze wydarzenia, prawda? <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Super nie mogę się doczekać następnego rozdziału..:-)
    Genialnie piszesz..po prostu czuje się jakbym czytała ksiązkę przed chwilą kupionom..:-)
    Po prostu barwa......:****

    OdpowiedzUsuń
  9. To jest takie.. yh! Napisałaś w komentarzu, że "zazdrościsz" miłości Zayna do Perrie w moim opowiadaniu, a Ty napisałaś coś o wiele lepszego. Nie wiem czy ja kiedykolwiek napiszę coś tak dobrze. Uroczy chłopak poświęcający swój czas, oddający serce dla kogoś kto prędzej czy później go opuści i dobrze o tym wie. Jejku, on nie zraził się nawet wiedząc, że jest chora! Nie wiem jak w ogóle mogłaś napisać coś takiego o mojej historii, skoro nie dorównuje ci do pięt. Zabieram się za kolejny.

    OdpowiedzUsuń